Przed dzisiejszą publikacją filmu poproszono mnie o stworzenie składu, w którym sam bym się znalazł. Mimo to, czytanie pojawiających się komentarzy jest naprawdę przygnębiające. Nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, żeby pominąć Maj3ra. Oceniałem ten skład wyłącznie z perspektywy czysto zawodniczej; nie była to lista tworzona z zamiarem budowania struktury opartej na IGL-u. Zawsze byłem zawodnikiem, który zna swoje miejsce, jest pełen szacunku i skupia się na swojej pracy. Nigdy nie miałem na celu brania nikogo na celownik, wywoływania kłótni czy podżegania ludzi przeciwko sobie. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają. Jestem otwarty na krytykę, ale nie zamierzam brać udziału w waszej kulturze linczu.
soulfly: MongolZ bardzo brakowało timeoutów. Czasami musisz wziąć czas choćby po to, żeby wybić przeciwników z rytmu
Zgadzam się w stu procentach, że było im ciężko bez maaRy. Kiedy masz trenera, on wie, kiedy musisz wziąć czas, i widzi grę z boku. Ma podgląd na wszystkie pięć monitorów. Czasami jako gracz nie dostrzegasz tego, co dzieje się wokół ciebie, a trener stanowi ogromne wsparcie dla prowadzącego i pozostałych zawodników. To, co zauważyłem, to że MongolZ bardzo brakowało tych timeoutów. Oglądaliśmy ich mecze na żywo i nigdy nie widziałem, żeby brali przerwy, co jest bardzo słabe. Czasami musisz wziąć czas choćby po to, żeby wybić przeciwników z rytmu i odebrać im impet. Myślę, że to był ich największy problem.- Caner "soulfly" Kesici
soulfly o kulisach dołączenia do Aurory: Mogłem wejść do tego zespołu już wtedy, gdy grali jako Eternal Fire
Szczerze mówiąc, nie byłem aż tak zaskoczony, bo tak jak wspomniałeś, nie mamy zbyt wielu graczy. Wiadomo więc, że jeśli w Aurorze coś pójdzie nie tak, to przyjdą do mnie. Często myślałem o tej ofercie, bo kiedy były trener, przyszedł do mnie i powiedział: „Masz ofertę z Aurory, co o tym sądzisz?”, odpowiedziałem: „Okej, nadszedł mój czas”. Mogłem wejść do tego zespołu już wtedy, gdy grali jako Eternal Fire. Dostałem tę propozycję dwa razy: za pierwszym razem nie chciałem iść, bo dobrze mi szło w poprzedniej drużynie, a za drugim razem to ja chciałem do nich dołączyć, ale oni radzili sobie świetnie, więc po prostu mnie nie potrzebowali. W każdym razie, nie zdziwiło mnie to i cieszę się, że tu jestem.- Caner "soulfly" Kesici
