To naprawdę dodało mi sporo pewności siebie (udane akcje jak 1vs4 - dop.red.). Ogólnie uważam, że trzeba wierzyć w siebie i mieć przekonanie, że możesz rywalizować z najlepszymi. Skoro tu jestem, to znaczy, że mam odpowiedni poziom. Nie myślę o sobie, że jestem najlepszy czy coś w tym stylu, ale chcę być najlepszą wersją siebie.
Odkąd tu przyjechałem, gram na FACEIT-cie z niskim pingiem. W Azji poziom nie jest aż tak wysoki, więc nie grałem tam zbyt dużo. Grałem głównie na europejskim FACEIT-cie pingiem 100+, co wymuszało zmianę stylu gry — nie możesz tak po prostu trzymać kątów.
Po przyjeździe tutaj, moim największym problemem było właśnie przystosowanie się do niskiego pingu i tego, jak peekować i trzymać kąty. Myślę, że udało mi się to przełamać na Anubisie przeciwko Spirit. Od tego momentu czułem, że mogę po prostu grać swoją grę. Nie muszę się już zastanawiać: „Jak powinienem peekować ten kąt?” albo „Czy trzymanie tego kąta to dobry pomysł, czy zaraz mnie rozwalą?”.
Na LAN-ie, albo chociaż z niskim pingiem, mam tę pewność, że mogę przytrzymać kąt i przynajmniej oddać strzał zanim mnie zdejmą.
To bardzo pomogło w mojej grze. Z natury jestem bardzo agresywnym graczem – to coś, co przychodzi mi naturalnie. Gdy czujesz się komfortowo z tym, jak peekujesz i trzymasz kąty, to naprawdę wzmacnia taki styl gry – i to było widać.
W głowie mam obraz tego, jak oni grają. Przynajmniej kiedy peekowałem, zdobywałem swoje fragi.- Yesuntumur "nin9" Gantulga
Źródło: HLTV