Nigdy nie będę tęsknić za branżą, w której hipotetyczna rozmowa między kolegami może zostać później upubliczniona jako oskarżenie lub fakt.
Nie będę też tęsknić za branżą, w której osobowości żerują na opinii publicznej tak obsesyjnie, że potrafią kłamać w sprawach osobistych, byle tylko zyskać poparcie widowni.
Będąc w tamtym świecie, stałem się najgorszą wersją samego siebie, mimo że uwielbiałem rzemiosło komentatorskie. Były tam wspaniałe chwile, które będę pielęgnować na zawsze, oraz inne, które uważam za rażąco fałszywe i wyreżyserowane.
Napawa mnie pewnym przygnębieniem fakt, że nie wykorzystuję talentu, który posiadam, i choć chciałbym, aby sprawy potoczyły się inaczej, akceptuję również swoją częściową odpowiedzialność za taki obrót spraw.
Jednak równie szybko, jak idealizuję swój udział w e-sporcie, ogarnia mnie gniew na myśl o wielu zawiłych szczegółach, które przypominają mi, że jest mi znacznie lepiej bez niego – w takiej formie, w jakiej wtedy istniał.
Nie ma mi za co współczuć. Cieszę się, że mogę iść dalej, dlatego nie zawracałem sobie głowy poprawianiem żadnych artykułów czy wydawaniem oświadczeń. To prywatna sprawa, stąd też ustaliliśmy z ESL, że tak pozostanie.
Co dalej panie Sadokist?
Kto wie. Nic poza czasem na zastanowienie się. Prawdopodobnie wiosną przyszłego roku rozpoczniemy budowę naszego nowego parku rowerowego.









