Byliśmy naprawdę pewni siebie, ale udzieliły nam się też lekkie nerwy. To nie był nasz najlepszy dzień, więc to chyba ta kwestia doświadczenia, o której ci wspominałem – wciąż próbujemy je zdobyć, rozumiesz? Myślę, że zaczęliśmy trochę zestresowani, jakbyśmy dopiero oswajali się z tym nowym otoczeniem. Ale uważam, że robimy w tym aspekcie postępy. A granie tak szalonych meczów pomaga nam w tym jeszcze bardziej. Z drugiej strony, pojawił się też smutek. Bardzo chcieliśmy zagrać w finale, wierzyliśmy, że mamy wszystko, co potrzebne do wygrania tego turnieju, ale podwinęła nam się noga. Biorąc jednak wszystko pod uwagę, myślę, że ten turniej był dla nas całkiem udany. Wygraliśmy cztery mecze i przegraliśmy tylko jeden. Idziemy naprzód krok po kroku i stale się rozwijamy.- Bruno "latto" Rebelatto