Zdjęcie: EYEBALLERSMoże to nieco naciągane twierdzić, że szwedzki Counter-Strike wrócił na szczyt, ale zdecydowanie uważam, że jesteśmy tego znacznie bliżsi niż w momencie, gdy zakładałem EYEBALLERS. Myślę, że wtedy byliśmy chyba jedyną w pełni szwedzką, opłacaną drużyną – choć istniały też np. akademie NIP, które miały w pełni szwedzkie składy. Teraz mamy chyba około czterech w pełni zawodowych szwedzkich zespołów i większość z nich, o ile nie wszystkie, powstała już po EYEBALLERS.
Uważam więc, że zapoczątkowaliśmy swoisty ruch na szwedzkiej scenie. Powiedziałbym, że jest ona teraz w całkiem dobrym miejscu. Nie jest to jeszcze całkowity powrót, bo według mnie, aby tak się stało, szwedzki CS musi mieć drużyny regularnie grające w play-offach turniejów tier-1. Na ten moment, by móc powiedzieć, że „wróciliśmy”, musielibyśmy od czasu do czasu widzieć w pełni szwedzki skład w turnieju najwyższej rangi. Wtedy powiedziałbym to z pełnym przekonaniem. Ale jesteśmy teraz na dobrej drodze.- Jesper "JW" Wecksell dla HLTV.org
Źródło: HLTV