sidde: Wciąż trochę dają nam się we znaki zmiany stref czasowych. W efekcie niektórzy nasi gracze mieli problemy ze zdrowiem
Wyjechaliśmy z Portugalii w niedzielę, bardzo wcześnie rano, o 6:00. Dotarliśmy na miejsce następnego dnia o 7:00. Podróż trwaliśmy z 17 godzin albo coś w tym stylu. W hotelu zameldowaliśmy się o 12, a potem odpoczywaliśmy przez resztę dnia. Pod koniec popołudnia zrobiliśmy jakieś materiały medialne, a potem skupiliśmy się już tylko na odpoczynku, niektórzy zrobili też trochę przygotowań. Dziś obudziliśmy się gotowi do gry. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na ostatni mecz dnia, bo przy takim harmonogramie mogliśmy trochę dłużej odpocząć w ciągu dnia, ponieważ wciąż trochę dają nam się we znaki zmiany stref czasowych. W efekcie niektórzy nasi gracze mieli problemy ze zdrowiem – to jasne, przez tę trudną podróż. Ale właściwie nie było tak źle. Zdarzało nam się już w przeszłości przylatywać w miejsce z zupełnie inną strefą czasową i grać tego samego dnia. Tamto było naprawdę koszmarne. Ta podróż była w porządku, dało się to ogarnąć.- Sidnei "sidde" Macedo

